poniedziałek, 27 maja 2013

Skansen w Sanoku

Skansen w Sanoku to jedna z miejsc, które powinien odwiedzić każdy chcący poznać historię Podkarpacia turysta.Muzeum Budownictwa Ludowego w Sanoku, bo tak brzmi oficjalna nazwa tego miejsca, zostało założone pod koniec lat 50-tych XX wieku, na liczącej kilka hektarów powierzchni zgromadzono budowle charakterystyczne dla tej części Polski, przede wszystkim ziem: jasielskiej, krośnieńskiej i sanockiej. Bardzo charakterystyczne dla tego regionu było między innymi to, że na tym obszarze żyli obok siebie a więc i mieszały się ze sobą wpływy kulturowe wielu różnych grup etnicznych: Polaków, Żydów, Niemców, Łemków, Bojków i Zamieszańców (odrębna grupa Rusinów żyjących w miejscowościach położonych na wzgórzach nieopodal Krosna). Warto przy tym zwrócić uwagę na fakt, że skansen wciąż się powiększa a jego ekspozycja została w ostatnich latach powiększona między innymi o rekonstrukcję rynku galicyjskiego miasteczka, zabytki związane z początkami przemysłu naftowego w tym regionie a także rekonstrukcja drewnianego dworu, który podczas mojej ostatniej wizyty w muzeum (wiosna 2012) był jeszcze w budowie.



Galicyjski Rynek
Wnętrze izby jednego z budynków

Przedwojenny napis na jednym z budynków



Gdyby ktoś pytał - to są ule.

Rzadki już dziś widok

Stara drewniana plebania

Izba w tejże plebani, niewielki ołtarzyk gospodyni.



A na koniec, dla tych, dla których odległość, pogoda lub czas są jakimiś wymówkami istnieje również możliwość odbycia wirtualnego spaceru po skansenie.

wtorek, 7 sierpnia 2012

Wirtualna wycieczka po Krośnie

Jak poinformował portal Krosno24.pl władze Krosna uruchomiły specjalną stronę, na której internauci będą mogli odbyć wirtualną wycieczkę po mieście. W chwili obecnej "zwiedzić" można Rynek oraz Plac Konstytucji, jednak jak zapowiadają autorzy projektu już wkrótce udostępnione zostaną kolejne lokacje.



sobota, 4 sierpnia 2012

Mały Rynek w Krośnie

proponowana lokalizacja Małego Rynku
przy ul. Franciszkańskiej
(fot. Google Maps)
Kilka lat temu lokalne media informowały o koncepcji stworzenia na terenie najstarszej części miasta Krosna, placu, który miałby zostać nazwany „Małym Rynkiem”. 

Nowy plac miałby powstać w okolicach klasztoru franciszkanów, zajmując tereny obecnego placu parkingowego przy ul. Franciszkańskiej, skweru pomiędzy owym parkingiem a ul. Spółdzielczą, a także parcelę zajmowaną obecnie przez przeznaczoną do wyburzenia kamienicę przy ul. Spółdzielczej. Idea generalnie, jak sądzę, warta jest realizacji, nasuwają się jednak pewne przemyślenia.

Tak się złożyło, że w Krośnie nie było w przeszłości na obszarze, który umownie możemy nazwać Starym Miastem, innego miejskiego placu targowego oprócz właściwego Rynku, analogicznego do Małego Rynku w Krakowie, pl. Rybnego w Tarnowie, czy pl. św. Michała w Sanoku. Nie powstało też nigdy na terenie Krosna jeszcze jedno założenie miejskie z własnym placem rynkowym – jak pl. Wolności w Rzeszowie, pl. Wolnica w Krakowie czy rynki dawnych warszawskich jurydyk. Nawet sztuczne wykreowanie takiego placu wzbogaciłoby więc zapewne Stare Miasto o dodatkowy koloryt i ciekawie urozmaiciło przestrzeń miejską.

Tymczasem niewielu krośnian zapewne zdaje sobie sprawę z istnienia placu, który dużo bardziej, moim zdaniem, zasługiwałby na nazwanie go Małym Rynkiem (o ile by w ogóle takowy miał w Krośnie powstać), mianowicie o niewielkim placu u zbiegu ul. Piłsudskiego i Słowackiego, w sąsiedztwie Pałacu Biskupiego.

Pierwotna lokacja miasta Krosna

Jak wiadomo, nie jest znana dokładna data lokacji Krosna, która nastąpiła zapewne w latach 40. XIV wieku, wkrótce po przyłączeniu do Polski Rusi Czerwonej przez Kazimierza Wielkiego. Z całą pewnością wiadomo jedynie, iż Krosno istniało już jako miasto lokacyjne przed rokiem 1367, kiedy to wystawiono dokument dotyczący sprzedaży krośnieńskiego wójtostwa, który, jak się uważa, był wzorowany na wcześniejszym akcie lokacyjnym. W oparciu o tą wiedzę historyk sztuki Piotr Łopatkiewicz przedstawił przed kilkunastu laty tezę, jakoby zachowany do dziś średniowieczny układ urbanistyczny Krosna z obecnym Rynkiem został ukształtowany właśnie dopiero w okolicach roku 1367. Dopiero w czasie gdy został wydany wspomniany dokument miałaby, zdaniem P. Łopatkiewicza, dokonać się właściwa lokacja miasta, zaś mniej więcej dwie dekady wcześniej miasto miało być lokowane w innej postaci i na nieco innym obszarze. Pierwotna lokacja miałaby mianowicie obejmować teren około dwukrotnie mniejszy, zajmując jedynie część wzgórza staromiejskiego. Obszar miasta miałby rozciągać się od okolic obecnej poczty głównej do obecnej zachodniej pierzei Rynku. Za wiarygodnością tej tezy przemawiać może fakt, iż na tym terenie znajdował się zarówno kościół parafialny, jak i „curia” - Pałac Biskupi. Kościół franciszkanów miałby natomiast znajdować się wówczas jeszcze poza obszarem miasta lokacyjnego. P. Łopatkiewicz zwrócił ponadto uwagę na istnienie widocznego do dziś w terenie obniżenia – w przybliżeniu linia ulic Blich–Zjazdowa. Jego istnienie po obu stronach wzgórza staromiejskiego miałoby wskazywać na to, iż tamtędy mogły przebiegać ewentualne fortyfikacje, czy też inne obiekty wyznaczające ówczesne granice miasta. Centrum ówczesnego założenia urbanistycznego, jego „rynek”, miałby zdaniem P. Łopatkiewicza znajdować się właśnie w okolicach zbiegu ulic Piłsudskiego i Słowackiego.

Nowa rola placu przy Pałacu Biskupim


Pałac Biskupi (po lewej) i budynek Towarzystwa "Zgoda"
Moim zdaniem zdecydowanie warto, tak jak zostało to zaproponowane, zaaranżować na nowy sposób plac przy ul. Franciszkańskiej. Moje zastrzeżenia jednak wzbudziło pochopne, jak sądzę, szafowanie nazwą Mały Rynek, która posiadałaby w moim odczuciu na tyle duży ciężar gatunkowy, że wolałbym aby była używana w większym związku z faktami historycznymi. Z tego powodu pozostawiłbym ją – jeśli już – w rezerwie dla ewentualnego nadania nazwy placowi przed Pałacem Biskupim. Nawiasem mówiąc, uważam że plac ten – z własną nazwą czy bez – również warto byłoby w jakiś sposób przywrócić miastu. Przed dwoma laty został tam wprawdzie przeprowadzony remont, jednak na nowej kostce brukowej parkują samochody, co moim zdaniem tylko wzmaga ubolewanie, że w Krośnie marnuje się jeden z potencjalnie najciekawszych fragmentów przestrzeni miejskiej. Plac, przy którym stoi Pałac Biskupi, naprzeciwko zaś znajduje się Muzeum Rzemiosła, a ponadto przy którym mamy kilka ładnych i dobrze utrzymanych budynków, w tym piękną kamienicę Towarzystwa „Zgoda” miałby, jak uważam, duże szanse stać się jednym z atrakcyjniejszych zakątków Krosna.

piątek, 3 sierpnia 2012

Bogactwo skalnego oleju

Przemysł naftowy dokonał w ostatnich 150 latach tak ogromnej rewolucji, że ciężko znaleźć przykład analogicznego zjawiska w całej historii ludzkości. Warto przy tym podkreślić, że okolice Krosna mają swój istotny wkład w światowy rozwój tej gałęzi przemysłu.

Widok pola naftowego na górze Klorowiec we wsi Rogi
Stan z lat 20-tych XX wieku.

Pokłady ropy naftowej, a raczej oleju skalnego bo tak ją dawniej nazywano, znajdowano w tych okolicach już od bardzo dawna. Przykładowo w wydanym w 1682 roku w Oliwie dziele Alberta Tylkowskiego Physica curiosa opisane są okoliczne źródła ropy oraz gazu ziemnego. Autor wspomina w nim między innymi  o znajdujących się tam źródłach często dochodzi do wybuchów, zaś miejscowi włościanie wykorzystują ropę gromadzącą się w wodzie i używają jej do smarowania osi wozów.

Podobne informacje można znaleźć w innych licznych opracowaniach, wspominających o pokładach ropy w Krośnie, Frysztaku, Iwoniczu, Głowience, Turaszówce i Węglówce. Wszędzie tam pokłady znajdowały się tuż pod powierzchnią, a ropa zbierała się na powierzchni zbiorników wodnych w postaci tłustych plam. Miejscowi odkryli, że ciecz ta doskonale nadaje się do smarowania osi, a także jako lekarstwo na różne choroby ludzi i zwierząt. Warto podkreślić, że już wówczas ropę wykorzystywano także do oświetlania ulic, przykładowo w klasztorze Franciszkanów w Krośnie znajdują się dokumenty, według których miasto posiadało przywilej oświetlania olejem skalnym już w XVI wieku). 


Ciekawostka: Stanisław Staszic nazywał ropę naftową "skałolejem cieknącym"

 Duże ilości ropy znajdowały się na południe od Krosna w lesie w okolicach wsi Bóbrka. Pierwszą osobą, która dostrzegła jej potencjał był właściciel majątku we wsi Polanka, Tytus Trzecieski. Skierowany on został do mieszkającego w Gorlicach aptekarza, Ignacego Łukasiewicza, który zajmował się destylacją ropy naftowej pochodzącej ze złóż znajdujących się w położonej pod miastem wsi Sękowa. Wspólnie udali się oni do właściciela wsi Bóbrka Karola Klobassy von Zrenckiego, który bezinteresownie wyraził zgodę na prowadzenie tam badań poszukiwawczych. Prace rozpoczęły się w 1854 roku. 

To skromne u swego początku przedsięwzięcie wkrótce rozwinęło się w ogromne przedsięwzięcie, a okolice te stały się polskim zagłębiem naftowym. Dziś w Bóbrce znajduje się utworzone w 1961 roku Muzeum Przemysłu Naftowego posiadające ogromne zbiory dawnych urządzeń używanych przy wydobyciu tego surowca. 

Strona muzeum: 





Bibliografia

środa, 20 czerwca 2012

Grób Admirała Nelsona

Pośród lasów leżących na wysokich wzgórzach nad miastem leży wieś Węglówka. Jeszcze sto lat temu okolica ta pełna była szybów naftowych, w których wydobywano "czarne złoto". Pamiątki tych czasów można zobaczyć do dzisiaj, o czym jeszcze będziemy na tym blogu pisać, tym razem jednak skupimy się na jednym konkretnym miejscu. 

W pobliżu tamtejszej cerkwi (obecnie kościół rzymskokatolicki), praktycznie tuż przy drodze, stoi rząd nagrobków. Pierwszy z nich to imponujący, wykonany z piaskowca obelisk, obok niego, otoczony kutym płotkiem znajduje się prostokątny nagrobek a na nim rzeźba przedstawiająca śpiące dziecko. Dalej stoją jeszcze kolejne trzy. 

Do kogo należały? Dlaczego nie znajdują się cmentarzu?

Przypomnijmy, że większość cmentarzy miała charakter parafialny i grzebano na nich jedynie osoby należące do danej wspólnoty religijnej. Wszyscy innowiercy tacy jak Żydzi czy protestanci musieli swoich zmarłych grzebać gdzie indziej. Tak też stało się w Węglówce gdzie na przełomie XIX i XX wieku mieszkało wielu Anglików. 

Byli to pracownicy przedsiębiorstw naftowych już od 1888 roku wydobywających w tym rejonie ropę naftową . Wśród nich był geolog, admirał Nelson Keith (1843-1898), który zmarł w Węglówce w wyniku zarazy. To do niego należy obelisk znajdujący się najbliżej drogi. Z tego co wiadomo Keith nie miał nic wspólnego ze słynnym zwycięzcą bitwy pod Trafalgarem, zapewne jego ojciec pragnął uhonorować w ten sposób pamięć o wielkim dowódcy nadając na jego cześć to oryginalne imię swojemu synowi. Co ciekawe, Keith nie mieszkał w Węglówce sam, jak podaje tablica informacyjna znajdująca się przy nagrobku, miał on dwóch synów, Karola i Ediego. Karol Keith (Carl Keith) był dyrektorem kopalni aż do 1914, kiedy to wrócił do Anglii. Kto wie, może jego potomkowie kiedyś trafią na nagrobek swojego przodka?

Obok obelisku Keitha znajduje się drugi niezwykły nagrobek z rzeźbą śpiącego dziecka. Leży tam Lyle Everton Van Siekle, córka jednego z angielskich wiertaczy pracujących w tym miejscu w latach 1890-1894. Dziewczynka zmarła 6 lutego 1894 roku mając 2 miesiące i 8 dni.

Dziś nagrobki te stoją tuż przy głównej drodze prowadzącej przez wieś przypominając o dziejach tego regionu i ulotności ludzkiego życia. Warto czasem wspomnieć tych ludzi, którym przyszło spocząć na obcej ziemi.

"Nie ma śmierci. To co uważamy za śmierć jest tylko przejściem do innego życia."
napis na nagrobku admirała Nelsona Keitha


Murowane cerkwie

Murowane cerkwie w południowej Polsce to wielka rzadkość. Chociaż w Beskidzie Niskim i w Bieszczadach wciąż natknąć się można na stare drewniane budynki, to jednak tylko w okolicach Krosna stoi tak wiele solidnych, murowanych cerkwi stawianych tutaj na przełomie XIX i XX wieku.